sobota, 19 września 2015

Zbadaj swoje geny





Witaj Piękna Kobieto, dzisiaj będzie mniej przemyśleń, trochę więcej faktów. Jak się pewnie domyślasz głównym bohaterem tego wpisu będzie rak, a właściwie jedna z przyczyn jego powstawania czyli mutacja genu. Dlaczego akurat to, a bo się tak złożyło,że mój pasażer na gapę to właśnie wynik takiej mutacji. Od razu też wyjaśnię, nie jestem lekarzem,   z medycyną mam tyle wspólnego co wysiedziałam na szpitalnych korytarzach i w gabinetach. Przez ostatnie pół roku nadrobiłam w tej kwestii dosyć sporo. Rzeczy o których będę pisać to informacje, które mi udało się pozyskać od lekarza. Dlaczego, ponieważ kiedy rozmawiam z kimkolwiek w tym temacie to słyszę od większości z was drogie panie ” Tak , muszę to sprawdzić…” „ No, już od dawna mam zaplanowane iść do lekarza…” itp.

Mnie to też dotyczy, tak mnie . Po pierwsze dlatego, że już mam nowotwór, a po drugie, że mam też świadomość tego, że olałam pewne tematy, sygnały. Po trzecie,  zawsze uważałam się za osobę światłą , badającą się okresowo i takie tam ….a jednak .

Osobiście wcześniej nigdy nie spotkałam się z lekarzem pierwszego kontaktu , który w jakikolwiek sposób proponuje profilaktykę .Dlatego ten wpis

Do rzeczy, przyczyn powstawania nowotworów u Kobiet jest kilka , pewnie kilka z nich jeszcze zupełnie niejasne. Jedną z nich jest mutacja genów BRCA 1 to taki gen , który koduje białko biorące udział w procesie naprawy DNA – rozumiecie ? Ja nie bardzo :) , ale chyba nie muszę . Ważne, że mutacje w tym genie odpowiadają za dziedziczną predyspozycję do raka piersi , jajnika, trzustki .

U Kobiet z rakiem piersi ta mutacja występuje w 1 na 1000 przypadków (czuję się zaszczycona, ale nie trzeba było aż tak mnie wyróżniać) i teraz krótko  Kobieto w trzech punktach
 

1.    KTO POWINIEN SIĘ PRZEBADAĆ



·        # Kobiety  pow.  25 roku życia u których w rodzinie najbliższej (rodzice, dziadkowie, rodzeństwo rodziców, rodzeństwo twoje) stwierdzono NAWET JEDEN  przypadek  raka piersi lub jajnika !

·       #  Kobiety które w rodzinie miały przypadki nowotworów złośliwych !

·        # Kobiety które stosują lub stosowały antykoncepcję hormonalną !

·       #  Kobiety, które mają jakiekolwiek zmiany w piersiach !

To jest gen dziedziczny, możesz go dostać w spadku bezpośrednio po mamie, albo po tacie ,który może być tylko nosicielem (nie miej o to pretensji do rodziców, to nie ich wina :) )

2.     GDZIE I JAK  MOŻNA ZROBIĆ BADANIE

Ja polecam poradnie genetyczne www.genetyka.com ,które są przy każdym szpitalu onkologicznym w kraju. Tak czas oczekiwania jest dosyć długi ale warto. Nie trzeba mieć skierowania, to lekarz genetyk określi czy kwalifikujesz się do bezpłatnego badania na podstawie historii chorób w Twojej rodzinie. Przygotuj się ,że będziesz musiała wypełnić ankietę z wszystkimi przypadkami raka w najbliższej rodzinie + daty zachorowania i śmierci. Powiem Ci, że ja dowiedziałam się dopiero wtedy, że moja ciotka miała raka jajnika a ja byłam przekonana, że to był rak jelita . Że moja babcia miała raka macicy …tak jakoś wcześniej nie interesowałam się tym , a jednak.

Możesz też zrobić badanie w  każdym laboratorium , koszt ok. 400 zł . Warto wcześniej skonsultować to z lekarzem, żeby nie błądzić po omacku

3.     DLACZEGO ?

Ponieważ kiedy wiesz, że jesteś w grupie podwyższonego ryzyka możesz poprzez profilaktykę skuteczniej dbać o siebie. Czy wiesz np. , że kobiety z takim ryzykiem nie powinny stosować antykoncepcji hormonalnej . Czasami profilaktyka jest dużo bardziej drastyczna niż zwykłe badania. Profilaktyczne amputacje piersi, usunięcia jajników , macicy ,jelita czy tarczycy to zabiegi zabezpieczające Twoją przyszłość. Decydujesz oczywiście sama , nikt Cię nie ma prawa do tego zmusić . Ja już podjęłam decyzję , do mnie przemawiają fakty.

Mutacja genu BRCA 1 to 40-80% szans zachorowania na raka piersi (niestety sprawdziło się) 10-40% szans na zachorowania raka jajnika (usunę bo nie mam ochoty sprawdzać statystyk).

Nosiciele genu  np odpowiedzialnego za raka  rdzeniastego tarczycy niemal w 100 % zapadają na tą przypadłość, a można go usunąć.

I ostatni powód dlaczego …. jako kobieta, matka, żona , kochanka na pewno kojarzysz takie sytuacje kiedy musisz zostawić bliskich na dłużej , organizujesz im co się da . Opiekę  babci , jedzenie na zapas , ubranka wyprasowanie i przygotowane na każdy dzień bo  wydaje się nam ,że tatuś „ nie da rady” . A co z uśmiechem, pocałunkiem, przytulaskiem, dobrym słowem …. tego nie da się zamrozić i zostawić na potem w lodówce . To jest potrzebne Twoim bliskim tu i teraz . PAMIĘTAJ O TYM !!!!! 
 Badaj się , jeżeli masz jakieś doświadczenia podziel się ze mną w komentarzu  , udostępnij proszę ten wpis , chcę żeby dotarł do jak największej ilości Kobiet . 
Po prostu Kobieta  
Iwona Bednarek Trener 

sobota, 5 września 2015

Łysa ale w ostrogach



Takie pytanie na początek

Jesteś szczęśliwa kiedy Jest Ci dobrze, czy jest Ci dobrze kiedy jesteś szczęśliwa ?

Ha :) myślę, że Hamlet by się nie powstydził.

A już zupełnie serio to wpadło mi w oko ostatnio takie zdanie Andrew Matthews .


„Od 10 tysięcy lat wierzymy w to, że jeśli odniesiemy sukces, to będziemy szczęśliwi. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że to bycie szczęśliwym przynosi nam sukces. Gdy jesteśmy szczęśliwi, mamy więcej energii, mamy lepsze pomysły, mamy więcej inspiracji, przyciągamy ludzi, łączymy się z ludźmi, przyciągamy pozytywne sytuacje. Tak więc szczęście nie jest swego rodzaju opcją, która pozwala nam odnieść sukces. Szczęście jest naszą podstawą”


Wierzcie mi, daleka jestem od scenariusza życiowego  wdychać szczęście, wydychać miłość , czy też odwrotnie. Kto mnie zna może to spokojnie potwierdzić, że raczej twardo stąpam po ziemi ,dostrzeganie pozytywnych stron, akceptacja siebie i tego co Cię  otacza nie zwalnia  od rozwoju i pracy nad sobą .  

Nie znam osoby, która w swoim życiu nie dostała chociaż raz mocno po dupie. Trudne sytuacje  są koło nas , tracimy pracę, zdrowie, ukochane osoby, zaufanie, mamy zbyt duże nosy, krzywe nogi , duże brzuchy , małe piersi, jesteśmy łysi . No właśnie , zatrzymam się chwilę przy łysi, bo ten stan jest mi ostatnio dobrze znany . Wiem, to czasowe i odrosną , nawet już zaczęły , ale kiedy musiałam zmierzyć się z tym to nie było takie łatwe . Włosy nie wypadają na raz , najpierw trochę ,potem coraz bardziej .Kiedy pewnego ranka zobaczyłam w lustrze siebie za 40 lat z fryzurą na Gargamela,  to wierzcie mi nie wyglądało dobrze, wróciłam do łóżka i przepłakałam  dobrą  godzinę, bałam się pokazać własnym dzieciom , niby wiedziałam , byłam przygotowana ,a jednak trochę mnie przerosło. Na szczęście trochę i na chwilę . Wzięłam męża, maszynkę i popracowaliśmy nad nową fryzurą :) Wtedy zobaczyłam w lustrze nową wersję siebie , dużo łatwiejszą do zaakceptowania , taką rack&rollową .

Znalazłam kilkanaście powodów dla których fajnie jest przeżyć taką zmianę , głowa bez włosów to taka czysta karta , można fajnie wyeksponować inne elementy. Kolorowe chusty to niekończąca się zabawa z kolorami, których do tej pory było bardzo mało w mojej garderobie. Jak zaczyna padać deszcz to nie muszę się martwić o fryzurę, przed  większą imprezą też :), dużo łatwiej można mnie zapamiętać , a nic nie może równać się z tym kiedy zaczynają odrastać i z ekscytacją dziecka czekasz jakie będą te nowe .

To, że zaakceptowałam siebie, pozwoliło mi dostrzegać akceptację u innych . Ułatwiło mi wyjście do ludzi, mogłam spokojnie stanąć na scenie jako trener,  mogę być taką samą mamą dla moich dzieci. Kiedy ludzie widzą mnie szczęśliwą to nie traktują mnie specjalnie a to pozwala  bardziej korzystać z życia bo nie ograniczam swoich możliwości tylko sama decyduję co mogę. 

Pracuję nad sobą , nie walczę z chorobą, tylko poznaję wroga i  robię wszystko co mogę żeby zostawić ją za sobą . 
Podobnie jest w każdym momencie życia, kiedy jesteś  szczęśliwy , radosny , masz więcej energii do działania , więcej inspiracji, przyciągasz więcej ludzi a razem z nimi więcej  możliwości i szans na sukces .To wszystko to podstawa do tego ,żeby osiągnąć sukces . Kiedy skupiasz się na problemie , wszędzie widzisz zasadzki, uważasz że musisz być perfekcyjnie dobry żeby odnieść sukces to grozi ci jedynie coraz większe poczucie winy i frustracja. Kiedy podchodzisz do ludzi na zasadzie „ Co oni o mnie powiedzą” „Co mogą ode mnie chcieć ?” Kiedy będziesz szukał wad  w Twojej pracy, w bliskiej osobie to je znajdziesz , a kiedy poszukasz dobrych stron to też je znajdziesz .  Nie rezygnuj z poszukiwania tego co najlepsze dla ciebie, z rozwoju ale najpierw zaakceptuj siebie.

„nieszczęśliwi ludzie mówią: kiedy będę szczęśliwy, wtedy będę wdzięczny. A szczęśliwi ludzie mówią, kiedy będę wdzięczny, to będę szczęśliwy”

Pamiętacie mój ostatni wpis ? To był właśnie taki trudny moment w moim życiu , i właśnie to,że potrafię być szczęśliwa pozwala mi szybko przejść na opcję –

 NIE ZALEŻNIE OD WSZYSTKIEGO , PIERŚ (jedna czy dwie, obojętnie :)) DO PRZODU, BĄDŹ WDZIĘCZNY ZA TO CO MASZ I IDŹ DALEJ  PO SUKCES , JAKI TYLKO SOBIE ZAPLANUJESZ. 

Dołącz do nas 
https://www.facebook.com/groups/628741627243284/
Poznaj mnie w pracy 
https://www.facebook.com/IwonaBednarekTrenerSprzedazy?ref=tn_tnmn 








poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Trudne decyzje


Dzisiaj był  trudny dzień, taki który chcesz jak najszybciej skończyć, wiedząc nawet, że to nie rozwiąże problemu. Musisz zmierzyć się z kolejną ścianą.
Wydawało mi się, że wszystko wiem, że podjęłam decyzję chroniącą życie bo to dla mnie było, jest i będzie najważniejsze. Najważniejsze, ale... gdzieś z tyłu głowy tłucze się cały czas, że chciałabym żyć w pełni, że moja kobiecość jest dla mnie cholernie ważna, zadaję sobie pytanie czy można tak po prostu zrezygnować z siebie. 
Bo to jest tak, że kiedy słyszysz diagnozę " rak " myślisz, kurcze najważniejsze jest wyzdrowieć.. amputacja ? Niech mi wszystko obcinają, niech ładują we mnie co chcą, ufam im i wiem, że pomaga.
Włosy odrosną, cycki ? co za problem?  Nie takie części ciała lekarze tworzą. Robisz wszystko, żeby reszta twojego ciała funkcjonowała dobrze. Jesz zdrowo, twoje nawyki zmieniają się o 100 % pomimo, że czasami po prostu zjadłabyś hamburgera wołowego i zapiła go butelką wina, spiekła się na raka, wyluzowała  na maxa , zapomniała o wszystkim. .
Tak to jest, że jak nie wolno to człowiekowi się bardzo chce :)
I zbliża się ten dzień, radość z końca chemioterapii, podjęta decyzja o masektomii całkowitej, i szybkiej odbudowy potwierdzona słowami chirurga, że ok, że zaraz przy amputacji zaczynamy rekonstrukcje. Kolejny etap , w głowie wszystko poukładane....do dzisiaj :(  I nagle się okazuje,że to nie tak prosto, że tak naprawdę nic nie wiesz, że amputacja owszem  ale zalecana  radykalna bo nawet Twoja własna skóra może być dla Ciebie niebezpieczna, więc nie ma mowy o szybkiej rekonstrukcji. Nagle dowiadujesz się, lądując twardo na ziemi, że to nie koniec, a lekarz na Twoje pytanie "kiedy będę miała 100 % pewności, że już nie ma ryzyka?" odpowiada " Za 10 lat" Trochę się czujesz jak dziecko, któremu ktoś nagle zburzył zamek z piasku . Uświadamiasz sobie, że nie na wszystko masz wpływ, że nikt nie jest w stanie Ci nic zagwarantować. Nie ma cudownego "prześwietlacza", który z miesiąca na miesiąc sprawdzi czy wszystko ok i bezpiecznie przeprowadzi Cię przez 10 lat. Znowu zaczynasz się zastanawiać czy jeść sodę, pić olej, palić trawę bo nie zaszkodzi a może pomóc.
 To taki moment, który zdarza się czasami w życiu, kiedy musisz otworzyć właściwe drzwi, przejść na kolejny poziom. Przez pięć miesięcy zaakceptowałaś coś, oswoiłaś, nabrałaś przekonania, że już jesteś ponad problemem . Teraz znowu musisz słuchać swojej intuicji, chcesz płakać, płacz ile się da, krzycz, tup nogą, że  niesprawiedliwe, bo normalnych emocji nie można unikać, potrzebujesz tego żeby lepiej zrozumieć, żeby znaleźć lepsze rozwiązanie, żeby Twoja intuicja mogła wyrażniej Ci powiedzieć co dalej.Musisz nadmuchać balonik i puścić go wolno albo przebić ,"wziąść prysznic" i iść dalej. 
".... robimy wszystko co w naszej mocy by być najlepsze dla siebie samych, ale zapominamy, że są rzeczy większe i silniejsze od nas, nad którymi nie mamy totalnie kontroli". Cytat i akcja od dziewczyn z
 https://www.facebook.com/hashtag/watchyourboobs?source=feed_text&story_id=1640348732846697
do której gorąco zachęcam i podpisuję się obiema rękami.  Bo to co możesz zrobić dzisiaj, jutro, pojutrze to zadbać o siebie do czego gorąco zachęcam . 
Keep Calm and #watchyourboobs


https://www.facebook.com/groups/628741627243284/

sobota, 1 sierpnia 2015

Myślenie nie boli...

<a href="http://www.bloglovin.com/blog/14336649/?claim=a6pcb4c5sw6">Follow my blog with Bloglovin</a>

Myśleć pozytywnie, najważniejsze jest podejście . Musisz uwierzyć ,że wszystko będzie ok.

Jak często słyszysz takie słowa ? Ostatnio pewnie często, bo coraz więcej ludzi ma świadomość, że to co się dzieje na poziomie myśli ma olbrzymi wpływ i podpisuję się pod tym obiema rękami, ale wiem też, że to wcale nie jest takie proste nagle stać się niepoprawnym optymistą i nie pójść w kierunku Robina Williamsa, kiedy uśmiech jest jak kolejna warstwa makijażu nałożona na zaniedbaną skórę .

Ja bardzo nie lubię rozczarowań, stanowczo wolę być mile zaskakiwana i dlatego dosyć długo wolałam kreślić w głowie te gorsze scenariusze i oczekiwać happy endu.   Mistrzowsko doprowadzałam sama siebie do łez wyobrażając sobie różne „tragiczne„  historie .

Może odziedziczyłam to po mojej ŚP babci , która była niesamowitą pesymistką, uprawiała doskonałe czarnowidztwo .

„Babciu wychodzę za mąż”

„Oj ,a czy Ty będziesz szczęśliwa, to nigdy nie wiadomo co w człowieku siedzi?”

(na szczęście to działa w dwie strony, więc mój przyszły mąż też nie wiedział co we mnie siedzi, babci na wszelki wypadek za szybko mu nie przedstawiałam :) )

„Babciu zostaniesz prababcią”

„O Boże ! To tyle obowiązków , teraz dzieci tak chorują”

Babcia potrafiła perfekcyjnie odkrywać czarne strony wszystkiego nawet tych najbardziej radosnych rzeczy.  Babci można nie słuchać, albo szybko sprowadzić  rozmowę na inny bardziej optymistyczny tor. A co z tym co dzieje się  w naszej głowie, kiedy Twoje myśli uparcie kreślą czarne scenariusze.   Kiedy nie wszystko układa się tak jak powinno, kiedy  życie nie idzie zupełnie w tym kierunku w którym chcesz ?

Co wtedy kiedy po 20 latach nieprzerwanych sukcesów zawodowych, życiowych nagle Twoja praca już nią nie jest, a słowa „ z Twoim doświadczeniem na pewno szybko sobie coś znajdziesz” po kilku miesiącach przestają mieć sens. Kiedy Twoje awaryjne plany Bi C zupełnie nie działają. Kiedy  nagle słyszysz od lekarza, że Twoje szanse na całkowite wyleczenie są pomiędzy 50 a 75 % i przez najbliższe 9 miesięcy czeka Cię trochę nieprzyjemnych rzeczy. Jest kilka sensownych powodów, żeby okopać się w swoim nieszczęściu, nawet już nie potrzeba tworzyć scenariuszy w głowie, bo już dostałaś główną rolę do zagrania. I wcale nie jest tak, że nagle możesz się zamknąć w swoim pudełeczku nieszczęścia i jakoś z większym lub mniejszy sukcesem przetrwać do końca. Nie ma tak dobrze, życie wokół toczy się dalej, w tle Twojego nieszczęścia są dzieci, rodzina, ich najbardziej oczywiste potrzeby, rachunki do zapłacenia. Nikt naprawdę nie zaczyna Cię nagle nosić na rękach :) Pozytywne myślenie jakoś nie działa , do głowy nieustannie pchają się myśli ” co będzie jak….? „

„75% to nie jest 100% ..”  Idzie zwariować już na samym początku, to działa trochę tak jak tzw zły dzień, budzisz się rano i masz dwa wyjścia  :

1.       Zostajesz w szlafroku, rozczochrana, niepomalowana snujesz się po domu i z godziny na godzinę utwierdzasz się w przekonaniu jaka jesteś nieszczęśliwa. Oczekujesz litości i współczucia od wszystkich dookoła.

2.       Wstajesz, bierzesz przyjemny prysznic, ubierasz coś w czym wyglądasz jak milion dolarów, malujesz się najlepiej jak potrafisz i nawet z przyklejonym na początku uśmiechem patrzysz na siebie z dumą w lustrze.  Idziesz na spacer, może być nawet do sklepu ale ruszasz się i zaczynasz tworzyć swoją energię .

Ja wybrałam tą drugą wersję , zawsze wybieram :). Moja skłonność do tworzenia czarnych scenariuszy zamieniła się w słabość do czarnego humoru , potrafię żartować czasami ku przerażeniu najbliższych z wszystkiego. Czaruję, zaklinam rzeczywistość ? Może trochę tak, ale przede wszystkim za co jestem ogromnie wdzięczna sobie samej rok temu zaczęłam swoją  przygodę z NLP , nauczyłam się pracować ze swoją podświadomością, wyłączać swój uparcie aktywny świadomy umysł i zaglądać w to co głęboko zakopane.

Nie afirmuje zadowolenia z życia przyklejonym uśmiechem i słowami „ Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej” :)  Zmieniam swój stan, ściągam szlafrok, biorę prysznic, uśmiecham się nawet  wtedy kiedy mogłabym sobie z czystym sumieniem pozwolić na bycie obolałą mimozą i działam na tyle na ile mogę.

Pamiętam swoją pierwszą chemię w szpitalu, kiedy organizm dostaje takiego strzała, że i ja i on nie za bardzo wie co się dzieje . Czerwona trucizna godzina po godzinie powoduje coraz inne objawy, dosłownie łamie Cię w pół. I znowu mam dwa wyjścia „ na mimozę” pogłębiać stan swojego bólu , albo na „ prysznic” złamać i zmienić ten stan. Usiadłam „przeniosłam „ się w zupełnie inne miejsce i zamieniłam „ czerwoną truciznę” na zabieg Spa ratujący życie :) a nawet ta chwila w wyobraźni kiedy przenosisz się z ponurego szpitala w jakieś całkiem przyjemne dla Ciebie miejsce działa cuda.

To trochę jak z sexem :) Czy zawsze kiedy kochasz się ze swoim partnerem jesteś wystrojona, wymalowana i taka glamour …pewnie nie, to zwróć uwagę jak będziesz się czuła kiedy zaczniesz myśleć  o tym jak wyglądasz, gwarantuję, że kiepsko . A zamknij wtedy na chwilę oczy i wyobraź sobie siebie w najpiękniejszej wersji (może być Belluci:))  przenieś się w inny świat, uwierz mi …skorzystają dwie strony .

Tak samo na co dzień, zmyj problemy. Przenieś  się chociaż na chwilę do innego świata, wyobraźnią , rozmową , dobrą kawą , czymkolwiek co lubisz. Przebiegnij kawałek, poskacz. Zacznij tworzyć wokół siebie energię, to w Twojej głowie jest Twoje życie , naucz się nim sterować .Wyjdź ze swojej skorupki.  Szukaj ludzi którzy coś są w stanie wnieść w Twoje ,życie .

Nie zawsze dostajesz same miłe niespodzianki od życia, ale to Ty możesz im nadać znaczenie takie jak tylko chcesz. Człowiek, który nauczył mnie pracy z własnym  umysłem dał mi dwie ważne lekcje.

   Pierwsza  lekcja to uświadomienie sobie, że to ja kreuję rzeczywistość, która mnie otacza. Dzisiaj wiem, że ograniczenia są tylko w mojej głowie, w każdym nawet najtrudniejszym przypadku, mogę sobie szybko z nimi poradzić.  
Druga lekcja to maksyma CARPE VITAE- chwytaj życie. 
Życie napisało mi scenariusz i niezależnie od co będzie na końcu żyję tu i teraz i nie mam czasu na przerwy.





Jeżeli  masz ochotę dostać  coś więcej napisz :

poprostukobieta2@gmail.com

dołącz do mnie na FB 







sobota, 18 lipca 2015

Mój rak....mój wyrzut sumienia ?

Od kiedy dowiedziałam się, że muszę zmierzyć się z chorobą XXI wieku, przez moją głowę przechodzi tysiące myśli i pytań dlaczego, skąd, po co?
 Normalne, każdy z nas  w przypadku kiedy dzieje się coś co nie powinno, coś czego nie chcemy zadaje sobie takie pytania.
Kolejna ważna rzecz to taka, że musisz komuś zaufać, uwierzyć,że zrobi wszystko, żeby było dobrze.

Kiedy idziesz do fryzjera, kosmetyczki, dentysty, sprawdzasz, zasięgasz opinii, bo zależy Ci żeby wszystko było ok, żeby nikt nie schrzanił tego co najważniejsze w Twoim wyglądzie. 

Choroba,  to już inna kwestia, tu nie ma jednorazowego wyboru, tu zastanawiasz się i walczysz z myślami cały czas, chodzi w końcu o Twoje życie . Podobnie jak każda kobieta w ciąży pragnie żeby te 9 miesięcy zakończyło się sukcesem, podobnie ja mocno wierzę, że kiedy minie  moje "9 miesięcy" wszystko będzie jak dawniej, że w końcu będę mogła umyć włosy i pójść do fryzjera :), leżeć na słońcu ile tylko dusza zapragnie, przebiec kolejne 20 km . 
Wierzę i robię wszystko, żeby tak było...przynajmniej tak mi się wydaje dopóki nie trafiam na artykuły, filmy z cyklu " rak to grzyb" " Mniszek lekarski może wyleczyć raka w dwa dni" "przemysł medyczny zarabia na chorych na raka" " Chemia zabija Ciebie nie nowotwór" 
Jestem żywo zainteresowana tematem więc czytam, oglądam, słucham. 
Nie mam wykształcenia medycznego, naukowego, nie jestem też zdeklarowaną fanką metody "szkiełko i oko", wierzę również, że to jak się odżywiamy jest ważne, natura daje nam wiele wspomagaczy z których możemy korzystać. Wierzę w siłę psychiki i własnego nastawienia.
Stanowczo jednak  mówię nie ludziom, którzy robią wodę z mózgu , którzy chcą wywołać u mnie stan niepewności kiedy poddaję się kolejnej chemioterapii " a może wystarczyłoby rzeczywiście zjeść przez dwa dni mniszka i po sprawie" . Czy ja i inni chorzy mamy mieć wyrzuty sumienia, że po pierwsze "zakwasiliśmy" swój organizm i na własne życzenie mamy raka, a teraz poddajemy się chemii i niszczymy swój organizm , dając zarabiać koncernom farmaceutycznym zamiast pić wodę z sodą oczyszczoną i po sprawie. 
Sorry, mam wrażenie, że ktoś jeszcze poza koncernami farmaceutycznymi próbuje " zrobić" biznes i popularność  na nowotworach. 
Bardzo popularny ostatnio w internecie Dr Coldwell "pogromca raka"  poniżej link do wywiadu z Panem "Antonim Macierewiczem medycyny" tak inny od tych, udostępnianych masowo na  FB

  https://www.youtube.com/watch?v=CtNYXaRy5zg

  Za jakiś czas czeka mnie operacja , podobnie jak Angelina chociaż może bez tych miliardów :) będę musiała poddać się amputacji , że względu na genetyczny typ nowotworu być może zdecyduję się na szerszą profilaktykę i dlatego wk....ia mnie strasznie taki wizjoner, który bez żadnych podstaw nawet dowodowych robi ludziom wodę z mózgu , nazywa mnie i tysiące innych kobiet idiotkami  . Pewnie gdyby mnie to nie dotyczyło nie zwracałabym na to uwagi ale dotyczy dlatego zwracam . 
Jestem po 6 cyklach chemii z tego 4 czerwone czyli najmocniejsze. Moi bliscy i znajomi mogą potwierdzić,że znoszę to całkiem dobrze, co jest wynikiem dobrego leczenia, wspomagania medycznego oraz właściwej diety i suplementacji . I nie są to "rady" wyczytane w internecie tylko, co bardzo mocno polecam skonsultowane z dietetykiem .
Oczywiście nie jest to SPA , są skutki uboczne z którymi muszę się zmierzyć, niektóre nieodwracalne. Mam tego świadomość, dlatego szukam rozwiązań najlepszych dla siebie, sprawdzam i sceptycznie weryfikuję to co czytam, bo być może znajdę tam coś dla siebie i kiedy widzę taką stronę internetową " uzdrawiacza" to w afekcie piszę takie teksty bo mnie osobiście wkurza takie traktowanie i oszukiwanie ludzi . 
http://drleonardcoldwell.com/   ta strona mówi sama za siebie. Zawodowo zajmuję się sprzedażą i na pierwszy rzut oka widzę co jest grane. Tylko brakuje etyki i uwiarygodnienia produktu.
Uwielbiam internet i możliwości jakie daje, ale czasami mnie przeraża :) 
Optymistycznie miłej soboty bo po porannej burzy zrobił się piękny dzień i gorąco zachęcam ufaj zawsze swojej intuicji, słuchaj siebie bo to najważniejsza wskazówka w tym co dla Ciebie dobre.



 

środa, 15 lipca 2015

Bądź jak Bellucci albo....



Dlaczego akurat Bellucci ?  A dlaczego nie, chociaż  pod kątem cech fizycznych zbliżyć się do niej mam raczej takie szanse powodzenia jak to, że do końca tego roku zwiedzę cały układ planetarny J a i może to drugie jest bardziej prawdopodobne niż zrobienie z niewielkiej blondynki  (sic!)o niebieskich oczach, wysokiej brunetki o ciemnobrązowym spojrzeniu . Było by to dla niejednego stylisty wyzwanie równe z tym, jakie ma fryzjer kiedy mój najmłodszy syn zapytany jak chce być obcięty odpowiada „ na złotego Ninja” .
Jak na razie w moich kręgach porównawczych pozostaje Sinead O’connor tudzież moja ulubiona Skin ze Skunk Anaise .
A tak zupełnie serio Kobiety drogie to nie w tym rzecz, żeby porównywać się i dążyć do  niedoścignionego „ ideału” prywatnie, zawodowo.
 Na pewno  bardzo dobrze potrafisz sobie wyobrażać idealną wersję siebie , doskonale też potrafisz  porównywać się z innymi . Te dwie zdolności mają swoje plusy , ale też i minusy . Np. ja niska, blondynka z wagą i obwodem talii daleką od ideału , wyobrażam sobie czasami, że mogłabym być wysoką brunetką z talią osy (Belluci)  . Mogłabym, ale nie koniecznie bym chciała.  I tym tropem bardzo szybko uświadamiasz sobie, że jest gorzej niż byś chciała . Zaczynasz skupiać się na swoich słabych stronach , wydaje Ci się , że każdy zauważa to czego Ci brakuje, zaczynasz się ograniczać „ nie ubiorę spódnicy bo mam krzywe nogi” „ nie podejmę się tego projektu, bo przecież nie potrafię tego, tego….” „ nie porozmawiam z tym facetem, bo nie jestem dla niego wystarczająco atrakcyjna” itd.
Próbujesz naprawiać , ukrywać swoje słabe strony, albo co gorsze obnosić się z nimi, żeby wywołać współczucie i litość . Ciężko nad nimi pracujesz , a zasada jest jedna –
„Jeśli często pracujesz nad swoimi słabymi stronami, to posiadasz wiele wzmocnionych słabych stron”*
A co z Twoimi mocnymi stronami ? Leżą gdzieś cichutko, zapomniane, nie wykorzystane do końca. Nie zawsze zdajesz sobie sprawę, że je masz i możesz wykorzystać. Wypisz teraz szybko 20 zalet (fizycznych , psychicznych, umiejętności itd.) Wszystko co przychodzi Ci do głowy , nawet te drobne, piękne stopy, paznokcie, łatwość nawiązywania kontaktów, dobra organizacja, planowanie itp.  I od dzisiaj skupiaj się tylko na nich, to one będą Twoim motorem napędowym, Twoją pewnością siebie.
Talenty to nie tylko wielkie rzeczy dostępne dla niektórych, moje 5 najważniejszych talentów to elastyczność, urok osobisty, komunikatywność, umiejętność robienia z czegoś dobrego czegoś wspaniałegoJ, optymizm i to właśnie je rozwijam, robię to gdzie mogę wykorzystać je w pełni.
Mam taką ulubioną scenę w filmie  Mallena , kiedy bohaterka tytułowa tego wpisu przechadza się po słonecznych uliczkach małego miasta. Wszystkie oczy skierowane są na nią , zazdrosne kobiety, zafascynowani panowie widzą tylko to co najpiękniejsze . I to jest klu wszystkiego, kiedy idziesz na ważne spotkanie, na rozmowę, chcesz zrobić  wrażenie, albo po prostu musisz poprawić sobie nastrój. Ubierz się wtedy w swoje najlepsze cechy, wszystko co masz the Best ,podnieś wysoko głowę wyobraź sobie najlepszą wersję siebie samej i bądź  w swojej głowie jak Bellucci , rób wrażenie, daj się poznać, zapamiętać.

Na szkoleniach które przeszłam jedną z ważniejszych lekcji, które dostałam jest:
„Twoje myśli generują Twoje emocje, emocje generują działania” ,a to jak działasz buduje Twój wizerunek więc warto. Zapraszam na moją stronę, tam już bardziej oficjalnie.
Jeżeli chcesz dokładniej poznać swoje talenty, to zapraszam na godzinne darmowe konsultacje .
Napisz na poprostukobieta2@gmail.com lub zadzwoń +48794007802