piątek, 25 września 2015
O Vit C i nie tylko .
Dzisiaj moje doświadczenia, trochę o tym co mi pomogło, co na mnie działa w walce z chorobą .
Pewnie jeszcze długo nie będę mogła ze 100% pewnością stwierdzić, że jestem już w pełni zdrowa, ale na razie dla mnie najważniejsze jest to, że tak się czuję. Co już za mną -jestem po 10 cyklach chemioterapii, co dwa tygodnie połowa czerwonych,połowa palitaxel czyli białe podobno lżejsze. Najgorzej było kilka dni po pierwszej chemii, każda kolejna była już ok, pod względem samopoczucia.
Wczoraj miałam zabieg mastektomii, mój kolejny mały sukces to to, że piszę ten tekst już w domu:). Mój pasażer na gapę, to złośliwy nowotwór piersi, wynik mutacji genu BRCA1. Szybko namnażające się komórki, ich dobrą stroną jest to, ze szybko też giną. Ze wstępnej rozmowy z chirurgiem po operacji dowiedziałam się że wycięty guz był znacznie mniejszy od wersji początkowej, podobnie węzły chłonne więc leczenie konwencjonalne i to mniej konwencjonalne działa na moją korzyść :)
Pewnie nie ma jednej recepty dla każdego, wszyscy mamy trochę inne organizmy, inny też pewnie jest typ choroby. To o czym napiszę zadziałało na mnie, nie nie mogę dać Ci pewności, że w Twoim przypadku to zadziała tak samo, nie jestem też zwolenniczką zarzucania medycyny konwencjonalnej na rzecz suplementów, absolutnie.Kiedy się dowiedziałam, że mam raka nigdy nie zrezygnowałabym z chemioterapii. Zaczęłam leczenie pod okiem lekarzy w IO Gliwice Dr Michał Jarząb (gorąco polecam) , jednocześnie przygotowałam swój organizm do chemioterapii . Wybierając suplementy i elementy diety trochę na wyczucie, potwierdzając u znajomych lekarzy działanie.
Ale do rzeczy, żeby przygotować się do chemii wiedziałam, że najważniejsze jest wzmocnić organizm , nabrać odporności. .
JEDZENIE
Do diety codziennej dorzuciłam dużo warzyw krzyżowych tzn kapusta, brokuły ,kalafior ,brukselka no i oczywiście cudowne buraki :) Nie jestem z tych co lubią spędzać czas w kuchni i przygotowywać sobie specjalne dania, tym bardziej, że moja rodzina zawsze chciała jeść to co ja, więc po prostu gotowałam kilka porcji warzyw, albo przygotowywałam na surowo i jadłam .Codziennie piłam malutką porcję wody z kiszonych ogórków, kapusty, buraków obojętnie, co będzie bardziej smakowało Kiszone warzywa i sok to ogromna porcja witamin z grupy B, oraz źródło kwasu mlekowego, który oczyszcza organizm i zwiększa odporność.
Mięso -odrzuciłam całkowicie czerwone, wędzone. Wieprzowina w małych ilościach, drób w szczególności indyk dużo bo to źródło żelaza.
Nabiał - sery białe, jogurt naturalny, kefir to moi sprzymierzeńcy w budowaniu odporności .
Piękne lato sprawiło,że miałam cały czas dostęp do naturalnych antyoksydantów w malinach, jeżynach itp
Wcześniej wspomagałam się sokiem z granatu, tylko czytaj skład bo bardzo często w czymś co jest nazwane sokiem z granatu jest go tylko 1% :(
Herbata z czystka, niedroga rzecz a bardzo bogata w składniki odżywcze .
Nasiona Chia - fajny dodatek do jogurtów , i ogromne właściwości zdrowotne szczególnie przy nowotworach piersi.
Dużo wiedzy podanej w obiektywny sposób jest tutaj poradnikzdrowie.pl
SUPLEMENTY DIETY
Temat rzeka, temat do wielu dyskusji .Ma swoich gorących zwolenników jak i wrogów więcej o tym TUTAJ
Ja przed rozpoczęciem chemioterapii wzmacniałam organizm przyjmując kilka suplementów :
KoenzymQ10 w największej dawce jaka jest dostępna w aptece,wytwarza energię w komórkach, chroni serducho i szkielet . Naturalnie występuje w szpinaku, rybach i brokułach. Ja przed chemią wcinałam tabletki ,żeby nadrobić braki
Vit D
Vit K2 pozyskiwana z japońskiego natto (sfermentowany produkt sojowy) ja kupowałam taką:
vit K2 ułatwia wchłanianie wapnia, pomaga w utrzymaniu zdrowych kości, przyczynia się do prawidłowego krzepnięcia krwi.
Kiedy zaczęłam chemioterapię, z suplementów zostawiłam sobie tylko dwa :
Revicoll - jeden z najbardziej bogatych w składniki ,dobudowuje kolegen w kościach, stawach, przyspiesza regenerację, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, wzmacnia układ immunologiczny . Nie jest tani, ale zastępuje wiele innych suplementów REVICOLL INFO
Vit C - to właściwie ona skłoniła mnie do napisania tego postu, po olbrzymim zainteresowaniu jakie wzbudziła na jednej z grup Fejsbookowych . Mam nadzieję, że to nie jest nielegalne :) tak cały czas wspomagam się przyjmując Vit C dożylnie . Taką formę Vit C mozemy kupić w Polsce w aptece na receptę
Vit C Iniekcja i ja biorę albo w zastrzykach albo w kroplówkach. Nie stosuje jej jako zamiennik leczenia konwencjonalnego więc przyjmuje to w dawkach 1-2 g dziennie z przerwami w dniu chemii i cztery dni po.
Tańszą Vit C można kupić w Niemczech jeżeli ktoś ma dostęp, tam 5 ampułek po 1g każda kosztuje ok 7 E. Pojawiła się też ostatnio Vit C liposomalna , która ma podobną wchłanialność jak ta dożylna. Rozmawiałam z osobą chorą na raka jelita która taką stosuje i ma całkiem dobre efekty. Jeżeli nie chcesz stosować tych specyfików dożylnie, to warto Vit C stosować doustnie, pamiętaj że ona sie szybko utlenia więc ja osobiście nie mam zaufania do wszelkiego rodzaju proszków , szukałam Vit C z naturalnych wyciągów i kiedy nie robię kroplówek to stosuje taką VIT C
I to tyle w temacie :) Może skorzystasz, może chociaż trochę przyczyni się do lepszego samopoczucia. Może masz jakieś swoje sprawdzone sposoby, proszę podziel się w komentarzu.
Dołącz do mnie na FB PO PROSTU KOBIETA
Iwona Bednarek -trener sprzedaży
sobota, 19 września 2015
Zbadaj swoje geny
Witaj Piękna Kobieto, dzisiaj będzie mniej przemyśleń,
trochę więcej faktów. Jak się pewnie domyślasz głównym bohaterem tego wpisu
będzie rak, a właściwie jedna z przyczyn jego powstawania czyli mutacja genu.
Dlaczego akurat to, a bo się tak złożyło,że mój pasażer na gapę to właśnie
wynik takiej mutacji. Od razu też wyjaśnię, nie jestem lekarzem, z medycyną mam tyle wspólnego co wysiedziałam
na szpitalnych korytarzach i w gabinetach. Przez ostatnie pół roku nadrobiłam w
tej kwestii dosyć sporo. Rzeczy o których będę pisać to informacje, które mi
udało się pozyskać od lekarza. Dlaczego, ponieważ kiedy rozmawiam z kimkolwiek w tym temacie to słyszę od większości z was drogie panie ” Tak , muszę to
sprawdzić…” „ No, już od dawna mam zaplanowane iść do lekarza…” itp.
Mnie to też dotyczy, tak mnie . Po pierwsze dlatego, że już mam
nowotwór, a po drugie, że mam też świadomość tego, że olałam pewne tematy,
sygnały. Po trzecie, zawsze uważałam się za osobę światłą , badającą się
okresowo i takie tam ….a jednak .
Osobiście wcześniej nigdy nie spotkałam się z lekarzem pierwszego
kontaktu , który w jakikolwiek sposób proponuje profilaktykę .Dlatego ten wpis
Do rzeczy, przyczyn powstawania nowotworów u Kobiet jest
kilka , pewnie kilka z nich jeszcze zupełnie niejasne. Jedną z nich jest
mutacja genów BRCA 1 to taki gen , który koduje białko biorące udział w
procesie naprawy DNA – rozumiecie ? Ja nie bardzo :) , ale chyba nie muszę .
Ważne, że mutacje w tym genie odpowiadają za dziedziczną predyspozycję do raka
piersi , jajnika, trzustki .
U Kobiet z rakiem piersi ta mutacja występuje w 1 na 1000
przypadków (czuję się zaszczycona, ale nie trzeba było aż tak mnie wyróżniać) i
teraz krótko Kobieto w trzech
punktach
1.
KTO POWINIEN SIĘ PRZEBADAĆ
· #
Kobiety pow. 25
roku życia u których w rodzinie najbliższej (rodzice, dziadkowie, rodzeństwo
rodziców, rodzeństwo twoje) stwierdzono NAWET
JEDEN przypadek raka piersi lub jajnika !
· #
Kobiety które w rodzinie miały przypadki
nowotworów złośliwych !
· #
Kobiety które stosują lub stosowały antykoncepcję
hormonalną !
· #
Kobiety, które mają jakiekolwiek zmiany w piersiach
!
To jest gen dziedziczny, możesz go dostać w spadku
bezpośrednio po mamie, albo po tacie ,który może być tylko nosicielem (nie miej
o to pretensji do rodziców, to nie ich wina :)
)
2.
GDZIE I JAK MOŻNA ZROBIĆ BADANIE
Ja polecam poradnie genetyczne www.genetyka.com ,które są przy każdym szpitalu
onkologicznym w kraju. Tak czas oczekiwania jest dosyć długi ale warto. Nie
trzeba mieć skierowania, to lekarz genetyk określi czy kwalifikujesz się do
bezpłatnego badania na podstawie historii chorób w Twojej rodzinie. Przygotuj się
,że będziesz musiała wypełnić ankietę z wszystkimi przypadkami raka w
najbliższej rodzinie + daty zachorowania i śmierci. Powiem Ci, że ja dowiedziałam
się dopiero wtedy, że moja ciotka miała raka jajnika a ja byłam przekonana, że
to był rak jelita . Że moja babcia miała raka macicy …tak jakoś wcześniej nie interesowałam
się tym , a jednak.
Możesz też
zrobić badanie w każdym laboratorium , koszt
ok. 400 zł . Warto wcześniej skonsultować to z lekarzem, żeby nie błądzić po omacku
3.
DLACZEGO ?
Ponieważ
kiedy wiesz, że jesteś w grupie podwyższonego ryzyka możesz poprzez
profilaktykę skuteczniej dbać o siebie. Czy wiesz np. , że kobiety z takim
ryzykiem nie powinny stosować antykoncepcji hormonalnej . Czasami profilaktyka
jest dużo bardziej drastyczna niż zwykłe badania. Profilaktyczne amputacje
piersi, usunięcia jajników , macicy ,jelita czy tarczycy to zabiegi
zabezpieczające Twoją przyszłość. Decydujesz oczywiście sama , nikt Cię nie ma
prawa do tego zmusić . Ja już podjęłam decyzję , do mnie przemawiają fakty.
Mutacja genu
BRCA 1 to 40-80% szans zachorowania na raka piersi (niestety sprawdziło się)
10-40% szans na zachorowania raka jajnika (usunę bo nie mam ochoty sprawdzać
statystyk).
Nosiciele
genu np odpowiedzialnego za raka rdzeniastego tarczycy niemal w 100 % zapadają
na tą przypadłość, a można go usunąć.
I ostatni
powód dlaczego …. jako kobieta, matka, żona , kochanka na pewno kojarzysz takie
sytuacje kiedy musisz zostawić bliskich na dłużej , organizujesz im co się da .
Opiekę babci , jedzenie na zapas ,
ubranka wyprasowanie i przygotowane na każdy dzień bo wydaje się nam ,że tatuś „ nie da rady” . A co
z uśmiechem, pocałunkiem, przytulaskiem, dobrym słowem …. tego nie da się
zamrozić i zostawić na potem w lodówce . To jest potrzebne Twoim bliskim tu i
teraz . PAMIĘTAJ O TYM !!!!!
Badaj się , jeżeli masz jakieś doświadczenia podziel się ze mną w komentarzu , udostępnij proszę ten wpis , chcę żeby dotarł do jak największej ilości Kobiet .
Po prostu Kobieta
Iwona Bednarek Trener
Po prostu Kobieta
Iwona Bednarek Trener
sobota, 5 września 2015
Łysa ale w ostrogach
Takie pytanie na początek
Jesteś szczęśliwa kiedy Jest Ci dobrze, czy jest Ci dobrze
kiedy jesteś szczęśliwa ?
Ha :) myślę, że Hamlet by się nie powstydził.
A już zupełnie serio to wpadło mi w oko ostatnio takie
zdanie Andrew Matthews .
„Od 10 tysięcy lat
wierzymy w to, że jeśli odniesiemy sukces, to będziemy szczęśliwi.
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że to bycie szczęśliwym przynosi nam sukces.
Gdy jesteśmy szczęśliwi, mamy więcej energii, mamy lepsze pomysły, mamy więcej inspiracji,
przyciągamy ludzi, łączymy się z ludźmi, przyciągamy pozytywne sytuacje.
Tak więc szczęście nie jest swego rodzaju opcją, która pozwala nam odnieść
sukces. Szczęście jest naszą podstawą”
Wierzcie mi, daleka jestem od scenariusza życiowego wdychać szczęście, wydychać miłość , czy też
odwrotnie. Kto mnie zna może to spokojnie potwierdzić, że raczej twardo stąpam
po ziemi ,dostrzeganie pozytywnych stron, akceptacja siebie i tego co Cię otacza nie zwalnia od rozwoju i pracy nad sobą .
Nie znam osoby, która w swoim życiu nie dostała chociaż raz mocno po
dupie. Trudne sytuacje są koło nas ,
tracimy pracę, zdrowie, ukochane osoby, zaufanie, mamy zbyt duże nosy, krzywe
nogi , duże brzuchy , małe piersi, jesteśmy łysi . No właśnie , zatrzymam się
chwilę przy łysi, bo ten stan jest mi ostatnio dobrze znany . Wiem, to czasowe
i odrosną , nawet już zaczęły , ale kiedy musiałam zmierzyć się z tym to nie
było takie łatwe . Włosy nie wypadają na raz , najpierw trochę ,potem coraz
bardziej .Kiedy pewnego ranka zobaczyłam w lustrze siebie za 40 lat z fryzurą
na Gargamela, to wierzcie mi nie
wyglądało dobrze, wróciłam do łóżka i przepłakałam dobrą godzinę,
bałam się pokazać własnym dzieciom ,
niby wiedziałam , byłam przygotowana ,a jednak trochę mnie przerosło. Na
szczęście trochę i na chwilę . Wzięłam męża, maszynkę i popracowaliśmy nad nową
fryzurą :) Wtedy zobaczyłam w lustrze nową wersję siebie , dużo łatwiejszą do zaakceptowania ,
taką rack&rollową .
Znalazłam kilkanaście powodów dla których fajnie jest przeżyć taką
zmianę , głowa bez włosów to taka czysta karta , można fajnie wyeksponować inne
elementy. Kolorowe chusty to niekończąca się zabawa z kolorami, których do tej
pory było bardzo mało w mojej garderobie. Jak zaczyna padać deszcz to nie muszę
się martwić o fryzurę, przed większą
imprezą też :), dużo
łatwiej można mnie zapamiętać , a nic nie może równać się z tym kiedy zaczynają
odrastać i z ekscytacją dziecka czekasz jakie będą te nowe .
To, że zaakceptowałam siebie, pozwoliło mi dostrzegać akceptację u
innych . Ułatwiło mi wyjście do ludzi, mogłam spokojnie stanąć na scenie jako
trener, mogę być taką samą mamą dla
moich dzieci. Kiedy ludzie widzą mnie szczęśliwą to nie traktują mnie
specjalnie a to pozwala bardziej korzystać
z życia bo nie ograniczam swoich możliwości tylko sama decyduję co mogę.
Pracuję nad sobą , nie walczę z chorobą, tylko poznaję wroga i robię wszystko co mogę
żeby zostawić ją za sobą .
Podobnie jest w każdym momencie życia, kiedy
jesteś szczęśliwy , radosny , masz
więcej energii do działania , więcej inspiracji, przyciągasz więcej ludzi a
razem z nimi więcej możliwości i szans
na sukces .To wszystko to podstawa do tego ,żeby osiągnąć sukces . Kiedy
skupiasz się na problemie , wszędzie widzisz zasadzki, uważasz że musisz być
perfekcyjnie dobry żeby odnieść sukces to grozi ci jedynie coraz większe
poczucie winy i frustracja. Kiedy podchodzisz do ludzi na zasadzie „ Co oni o
mnie powiedzą” „Co mogą ode mnie chcieć ?” Kiedy będziesz szukał wad w Twojej pracy, w bliskiej osobie to je
znajdziesz , a kiedy poszukasz dobrych stron to też je znajdziesz . Nie rezygnuj z poszukiwania tego co najlepsze
dla ciebie, z rozwoju ale najpierw zaakceptuj siebie.
„nieszczęśliwi ludzie mówią:
kiedy będę szczęśliwy, wtedy będę wdzięczny. A szczęśliwi ludzie mówią, kiedy
będę wdzięczny, to będę szczęśliwy”
Pamiętacie mój ostatni wpis ? To był właśnie taki trudny moment w moim
życiu , i właśnie to,że potrafię być szczęśliwa pozwala mi szybko przejść na
opcję –
NIE ZALEŻNIE OD WSZYSTKIEGO ,
PIERŚ (jedna czy dwie, obojętnie :))
DO PRZODU, BĄDŹ WDZIĘCZNY ZA TO CO MASZ I IDŹ DALEJ PO SUKCES , JAKI TYLKO SOBIE ZAPLANUJESZ.
Dołącz do nas
https://www.facebook.com/groups/628741627243284/
Poznaj mnie w pracy
https://www.facebook.com/IwonaBednarekTrenerSprzedazy?ref=tn_tnmn
Dołącz do nas
https://www.facebook.com/groups/628741627243284/
Poznaj mnie w pracy
https://www.facebook.com/IwonaBednarekTrenerSprzedazy?ref=tn_tnmn
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Trudne decyzje
Dzisiaj był trudny dzień, taki który chcesz jak najszybciej skończyć, wiedząc nawet, że to nie rozwiąże problemu. Musisz zmierzyć się z kolejną ścianą.
Wydawało mi się, że wszystko wiem, że podjęłam decyzję chroniącą życie bo to dla mnie było, jest i będzie najważniejsze. Najważniejsze, ale... gdzieś z tyłu głowy tłucze się cały czas, że chciałabym żyć w pełni, że moja kobiecość jest dla mnie cholernie ważna, zadaję sobie pytanie czy można tak po prostu zrezygnować z siebie.
Bo to jest tak, że kiedy słyszysz diagnozę " rak " myślisz, kurcze najważniejsze jest wyzdrowieć.. amputacja ? Niech mi wszystko obcinają, niech ładują we mnie co chcą, ufam im i wiem, że pomaga.
Włosy odrosną, cycki ? co za problem? Nie takie części ciała lekarze tworzą. Robisz wszystko, żeby reszta twojego ciała funkcjonowała dobrze. Jesz zdrowo, twoje nawyki zmieniają się o 100 % pomimo, że czasami po prostu zjadłabyś hamburgera wołowego i zapiła go butelką wina, spiekła się na raka, wyluzowała na maxa , zapomniała o wszystkim. .
Tak to jest, że jak nie wolno to człowiekowi się bardzo chce :)
I zbliża się ten dzień, radość z końca chemioterapii, podjęta decyzja o masektomii całkowitej, i szybkiej odbudowy potwierdzona słowami chirurga, że ok, że zaraz przy amputacji zaczynamy rekonstrukcje. Kolejny etap , w głowie wszystko poukładane....do dzisiaj :( I nagle się okazuje,że to nie tak prosto, że tak naprawdę nic nie wiesz, że amputacja owszem ale zalecana radykalna bo nawet Twoja własna skóra może być dla Ciebie niebezpieczna, więc nie ma mowy o szybkiej rekonstrukcji. Nagle dowiadujesz się, lądując twardo na ziemi, że to nie koniec, a lekarz na Twoje pytanie "kiedy będę miała 100 % pewności, że już nie ma ryzyka?" odpowiada " Za 10 lat" Trochę się czujesz jak dziecko, któremu ktoś nagle zburzył zamek z piasku . Uświadamiasz sobie, że nie na wszystko masz wpływ, że nikt nie jest w stanie Ci nic zagwarantować. Nie ma cudownego "prześwietlacza", który z miesiąca na miesiąc sprawdzi czy wszystko ok i bezpiecznie przeprowadzi Cię przez 10 lat. Znowu zaczynasz się zastanawiać czy jeść sodę, pić olej, palić trawę bo nie zaszkodzi a może pomóc.
To taki moment, który zdarza się czasami w życiu, kiedy musisz otworzyć właściwe drzwi, przejść na kolejny poziom. Przez pięć miesięcy zaakceptowałaś coś, oswoiłaś, nabrałaś przekonania, że już jesteś ponad problemem . Teraz znowu musisz słuchać swojej intuicji, chcesz płakać, płacz ile się da, krzycz, tup nogą, że niesprawiedliwe, bo normalnych emocji nie można unikać, potrzebujesz tego żeby lepiej zrozumieć, żeby znaleźć lepsze rozwiązanie, żeby Twoja intuicja mogła wyrażniej Ci powiedzieć co dalej.Musisz nadmuchać balonik i puścić go wolno albo przebić ,"wziąść prysznic" i iść dalej.
".... robimy wszystko co w naszej mocy by być najlepsze dla siebie samych, ale zapominamy, że są rzeczy większe i silniejsze od nas, nad którymi nie mamy totalnie kontroli". Cytat i akcja od dziewczyn z
https://www.facebook.com/hashtag/watchyourboobs?source=feed_text&story_id=1640348732846697
do której gorąco zachęcam i podpisuję się obiema rękami. Bo to co możesz zrobić dzisiaj, jutro, pojutrze to zadbać o siebie do czego gorąco zachęcam .
Keep Calm and #watchyourboobs
https://www.facebook.com/groups/628741627243284/
sobota, 1 sierpnia 2015
Myślenie nie boli...
<a href="http://www.bloglovin.com/blog/14336649/?claim=a6pcb4c5sw6">Follow my blog with Bloglovin</a>
Pierwsza lekcja to uświadomienie sobie, że to ja kreuję rzeczywistość, która mnie otacza. Dzisiaj wiem, że ograniczenia są tylko w mojej głowie, w każdym nawet najtrudniejszym przypadku, mogę sobie szybko z nimi poradzić.
poprostukobieta2@gmail.com

Myśleć pozytywnie, najważniejsze jest podejście . Musisz
uwierzyć ,że wszystko będzie ok.
Jak często słyszysz takie słowa ? Ostatnio pewnie często, bo
coraz więcej ludzi ma świadomość, że to co się dzieje na poziomie myśli ma
olbrzymi wpływ i podpisuję się pod tym
obiema rękami, ale wiem też, że to wcale nie jest takie proste nagle stać się
niepoprawnym optymistą i nie pójść w kierunku Robina Williamsa, kiedy uśmiech
jest jak kolejna warstwa makijażu nałożona na zaniedbaną skórę .
Ja bardzo nie lubię rozczarowań, stanowczo wolę być mile
zaskakiwana i dlatego dosyć długo wolałam kreślić w głowie te gorsze
scenariusze i oczekiwać happy endu. Mistrzowsko doprowadzałam sama siebie do łez
wyobrażając sobie różne „tragiczne„ historie
.
Może odziedziczyłam to po mojej ŚP babci , która była
niesamowitą pesymistką, uprawiała doskonałe czarnowidztwo .
„Babciu wychodzę za
mąż”
„Oj ,a czy Ty będziesz
szczęśliwa, to nigdy nie wiadomo co w człowieku siedzi?”
(na szczęście to
działa w dwie strony, więc mój przyszły mąż też nie wiedział co we mnie siedzi,
babci na wszelki wypadek za szybko mu nie przedstawiałam :) )
„Babciu zostaniesz
prababcią”
„O Boże ! To tyle
obowiązków , teraz dzieci tak chorują”
Babcia potrafiła perfekcyjnie odkrywać czarne strony
wszystkiego nawet tych najbardziej radosnych rzeczy. Babci można nie słuchać, albo szybko
sprowadzić rozmowę na inny bardziej
optymistyczny tor. A co z tym co dzieje się w naszej głowie, kiedy Twoje myśli uparcie
kreślą czarne scenariusze. Kiedy nie
wszystko układa się tak jak powinno, kiedy życie nie idzie zupełnie w tym kierunku w
którym chcesz ?
Co wtedy kiedy po 20 latach nieprzerwanych sukcesów
zawodowych, życiowych nagle Twoja praca już nią nie jest, a słowa „ z Twoim
doświadczeniem na pewno szybko sobie coś znajdziesz” po kilku miesiącach
przestają mieć sens. Kiedy Twoje awaryjne plany Bi C zupełnie nie działają. Kiedy
nagle słyszysz od lekarza, że Twoje
szanse na całkowite wyleczenie są pomiędzy 50 a 75 % i przez najbliższe 9
miesięcy czeka Cię trochę nieprzyjemnych rzeczy. Jest kilka sensownych powodów,
żeby okopać się w swoim nieszczęściu, nawet już nie potrzeba tworzyć
scenariuszy w głowie, bo już dostałaś główną rolę do zagrania. I wcale nie jest
tak, że nagle możesz się zamknąć w swoim pudełeczku nieszczęścia i jakoś z
większym lub mniejszy sukcesem przetrwać do końca. Nie ma tak dobrze, życie
wokół toczy się dalej, w tle Twojego nieszczęścia są dzieci, rodzina, ich
najbardziej oczywiste potrzeby, rachunki do zapłacenia. Nikt naprawdę nie
zaczyna Cię nagle nosić na rękach :)
Pozytywne myślenie jakoś nie działa , do głowy nieustannie pchają się myśli ”
co będzie jak….? „
„75% to nie jest 100% ..”
Idzie zwariować już na samym początku, to działa trochę tak jak tzw zły
dzień, budzisz się rano i masz dwa wyjścia
:
1.
Zostajesz w szlafroku, rozczochrana,
niepomalowana snujesz się po domu i z godziny na godzinę utwierdzasz się w
przekonaniu jaka jesteś nieszczęśliwa. Oczekujesz litości i współczucia od
wszystkich dookoła.
2.
Wstajesz, bierzesz przyjemny prysznic, ubierasz
coś w czym wyglądasz jak milion dolarów, malujesz się najlepiej jak potrafisz
i nawet z przyklejonym na początku uśmiechem patrzysz na siebie z dumą w
lustrze. Idziesz na spacer, może być
nawet do sklepu ale ruszasz się i zaczynasz tworzyć swoją energię .
Ja wybrałam tą drugą wersję , zawsze wybieram :). Moja skłonność do
tworzenia czarnych scenariuszy zamieniła się w słabość do czarnego humoru ,
potrafię żartować czasami ku przerażeniu najbliższych z wszystkiego. Czaruję,
zaklinam rzeczywistość ? Może trochę tak, ale przede wszystkim za co jestem
ogromnie wdzięczna sobie samej rok temu zaczęłam swoją przygodę z NLP , nauczyłam się pracować ze
swoją podświadomością, wyłączać swój uparcie aktywny świadomy umysł i zaglądać
w to co głęboko zakopane.
Nie afirmuje zadowolenia z życia przyklejonym uśmiechem i
słowami „ Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej” :) Zmieniam swój stan, ściągam szlafrok, biorę
prysznic, uśmiecham się nawet wtedy
kiedy mogłabym sobie z czystym sumieniem pozwolić na bycie obolałą mimozą i
działam na tyle na ile mogę.
Pamiętam swoją pierwszą chemię w szpitalu, kiedy organizm dostaje
takiego strzała, że i ja i on nie za bardzo wie co się dzieje . Czerwona
trucizna godzina po godzinie powoduje coraz inne objawy, dosłownie łamie Cię w
pół. I znowu mam dwa wyjścia „ na mimozę” pogłębiać stan swojego bólu , albo
na „ prysznic” złamać i zmienić ten stan. Usiadłam „przeniosłam „ się w
zupełnie inne miejsce i zamieniłam „ czerwoną truciznę” na zabieg Spa ratujący
życie :) a
nawet ta chwila w wyobraźni kiedy przenosisz się z ponurego szpitala w jakieś
całkiem przyjemne dla Ciebie miejsce działa cuda.
To trochę jak z sexem :)
Czy zawsze kiedy kochasz się ze swoim partnerem jesteś wystrojona, wymalowana i
taka glamour …pewnie nie, to zwróć uwagę jak będziesz się czuła kiedy zaczniesz
myśleć o tym jak wyglądasz, gwarantuję, że kiepsko . A zamknij wtedy na chwilę oczy i wyobraź sobie
siebie w najpiękniejszej wersji (może być Belluci:)) przenieś się w inny świat, uwierz mi …skorzystają
dwie strony .
Tak samo na co dzień, zmyj problemy. Przenieś się chociaż na chwilę do innego świata,
wyobraźnią , rozmową , dobrą kawą , czymkolwiek co lubisz. Przebiegnij kawałek,
poskacz. Zacznij tworzyć wokół siebie energię, to w Twojej głowie jest Twoje
życie , naucz się nim sterować .Wyjdź ze swojej skorupki. Szukaj ludzi którzy coś są w stanie wnieść w
Twoje ,życie .
Nie zawsze dostajesz same miłe niespodzianki od życia, ale
to Ty możesz im nadać znaczenie takie jak tylko chcesz. Człowiek, który nauczył
mnie pracy z własnym umysłem dał mi dwie
ważne lekcje.
Pierwsza lekcja to uświadomienie sobie, że to ja kreuję rzeczywistość, która mnie otacza. Dzisiaj wiem, że ograniczenia są tylko w mojej głowie, w każdym nawet najtrudniejszym przypadku, mogę sobie szybko z nimi poradzić.
Druga lekcja to maksyma CARPE VITAE-
chwytaj życie.
Życie napisało mi scenariusz i niezależnie od co będzie na
końcu żyję tu i teraz i nie mam czasu na przerwy.
Jeżeli masz ochotę dostać coś więcej napisz :
poprostukobieta2@gmail.com
dołącz do mnie na FB
Subskrybuj:
Posty (Atom)



